Budowanie domu na terenach podmokłych
Styczeń 13, 2012
Budowanie na terenach podmokłych wcale nie jest niemożliwe. Większość społeczeństwa nie wie jednak, w jaki sposób wybrnąć z tej patowej sytuacji. Na rynku nieruchomości gruntowych odnajdziemy wiele ofert działek podmokłych w bardzo atrakcyjnych cenach oraz ciekawej lokalizacji. Nawet w okolicach większych miast, gdzie wartość gruntów jest bardzo wysoka, można znaleźć tereny nieużytków będących swoistymi bagnami, czy torfowiskami. Sprzedaż takich nieruchomości, z uwagi na ich walory naturalne, jest zdecydowanie utrudniona i dlatego wielu właścicieli decyduje się na obniżenie ceny metra do minimum wartości. Posiadając podstawową wiedzę z zakresu budownictwa można stworzyć z owej działki piękny teren pod własny dom i ogród. Oczywiście, taki cel wymaga podjęcia szeregu różnorodnych kroków przygotowawczych oraz zastosowanie odmiennych technik budowania, aczkolwiek wynik końcowy może być zadziwiający. Wbrew pierwszemu wrażeniu, budowanie na terenach podmokłych nie warunkuje znacznego podwyższenia kosztów inwestycji. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać materiały oraz prawidłowo wykonać fundamenty obiektu.
To już spory odcinek historii, ale niewiele w porównaniu z historią, której możemy być świadkiem w naszym kraju. Wchodząc do Katedry Gnieźnieńskiej, niemal czujemy powiew minionych wieków, bowiem na tym miejscu stały nieprzerwanie różne kościoły od II połowy X wieku, a więc ponad 1000 lat ! Wprawdzie Gniezno jest kolebką naszej państwowości, ale znamy wiele kościołów w stylu romańskim i gotyckim, które istnieją od setek lat. Kościoły stanowią najtrwalsze ogniwo naszej historii budownictwa, bowiem, mimo iż przetrwało wiele kilkusetletnich kościołów drewnianych, to jednak już w średniowieczu budowano kościoły murowane, w celu ochrony przed ogniem. Przetrwały one bardzo często dziejowe zawieruchy i jeszcze przez wiele lat będą pomnikiem naszej historii.
Konieczne remonty tych mieszkań oraz renowacja poszczególnych domów oraz całego osiedla jest poważnym problemem finansowym. Bez tych działań, owa zabytkowa architektura i cały układ urbanistyczny ulega nieuniknionej degradacji. Powstają różne pomysły na uratowania osiedli robotniczych, na przykład wysiedlenie aktualnych mieszkańców do nowych lokali i sprzedaż odrestaurowanych domów i mieszkań robotniczych. Rodzi to jednak problemy: po pierwsze, dotychczasowi mieszkańcy wcale nie chcą opuszczać domów, w których często mieszkali od dzieciństwa. Po drugie: nawet jakby się udało ich przesiedlić, odzyskane mieszkania są malutkie, właściwie o standardzie kawalerki – stworzono by więc dziwne osiedle singli.
Jedna zamieszkiwanie w nim nie jest taką idyllą, jaką oni sobie często przedstawiają. Mając własny dom, jesteśmy zmuszeni za własne pieniądze i często własnoręcznie wykonywać drobne naprawy i remonty, za które w domach wielorodzinnych płaci bądź spółdzielnia mieszkaniowa, bądź też koszty rozkładają się na wspólnotę mieszkańców. Nie bez znaczenia jest też to, że oczywiście na początku dom jest w dobrym stanie, ale z czasem zużywa się i wymaga remontu, a więc największe nasilenie wydatków może nastąpić w momencie, gdy jego mieszkańcy będą już w podeszłym wieku. Spółdzielnia mieszkaniowa nie tylko remontuje czy też naprawia mieszkanie, ale też dba o porządek i czystość. My natomiast sami musimy zadbać o nasze podwórko, a zimą odgarniać śnieg nie tylko z podwórka, ale także sprzed ogrodzenia naszego domu. Zima może spowodować, że wielokilometrowy dojazd z domu do pracy może w praktyce stać się koszmarem, a koszty takiego dojazdu rzadko są dość znaczne.